przecież kiedyś będzie mu brakować kogoś do kogo będzie chciał się przytulić, pocałować, pogadać, wyżalić, nakrzyczeć, zatroszczyć się. w moim postrzeganiu jest taki dorosły, a dorośli chcą mieć oparcie. dorośli - owszem chcą się bawić - ale myślą o przyszłości, swojej i swoich bliskich - tak jak mnie zapewniał - BLISKICH. ale mimo to chce się bawić, całe życie na lajcie, przebalować z kolegami i panienkami, a jak pewnie przyjdzie co do czego i będzie potrzebował trochę miłości i zainteresowania i tak sobie o mnie przypomni. a ja oczywiście będę czekać, bo taki układ jest lepszy niż żaden.. i tak nic nie tracę, bo nic nie mam. a w piątek było tak dobrze..<3 dałeś mi nadzieje - złudną - ale dałeś. i na razie żyję nadzieją, mimo że jest matką głupich - ale umiera OSTATNIA, więc będę nią żyć.. wiecznie.. jutro jadę na 2 dni, na jaką wycieczkę z klasą, ostatnią, z tą głupią trójwymiarowa (IIId) klasą. po 9 latach z tymi przydupasami za miesiąc łezka się w oku zakręci, mimo że nie zawsze było kolorowo, że ścinaliśmy się czasami ale zawsze jakoś się ogarneliśmy i było dobrze. czemu tak jest, że o nim umiem tak ładnie pisać, a gdy przyjdzie czas napisać o czymś innym brakuje mi słów.. coś w tym musi być, fuck.
xoxo .
...
niedziela, 22 maja 2011
niedziela, 15 maja 2011
4
kurcze. czy mogłoby tak się stać? że ON i ONA... może mi tego nie zrobi; może chociaż trochę mi pomoże. może to ON daje fałszywe znaki? może ON nie wie co robi? może to JA szukam dziury w całym. może to JA to źle interpretuje? dziś dopiero uświadomiła mi to pewna osoba. zadzwoniła, powiedziała COŚ. nie wiem co mam o tym myśleć. może powinnam poczekać? przecież robię to już tak długo! albo wziąć się w garść i ogarnąć to wszystko. ale przede wszystkim nic na siłę, nie naciskać, nie przesadzać, nie narzucać się, NIE SPIEPRZYĆ!
czekać, czekać, czekać. to jest najlepsze. zero stresu, zero ryzyka. aha, doszłam jeszcze do wniosku że jest śmielszy do alkoholu i to bardzo!!!!!! bardzo lubię wczoraj, 4,5h szczęścia<33 okej, okej. nie przeżywaj... JAK ON PACHNIE! <3 okej, ogar! historia sama się nie nauczy. pa! ;*
czekać, czekać, czekać. to jest najlepsze. zero stresu, zero ryzyka. aha, doszłam jeszcze do wniosku że jest śmielszy do alkoholu i to bardzo!!!!!! bardzo lubię wczoraj, 4,5h szczęścia<33 okej, okej. nie przeżywaj... JAK ON PACHNIE! <3 okej, ogar! historia sama się nie nauczy. pa! ;*
piątek, 13 maja 2011
NEVER !
od sierpnia tamtego roku ciągle o tobie myśle. ciągle czekam na jakikolwiek znak od ciebie: sms, gg. od stycznia czekam jeszcze mocniej,jeszcze bardziej. każdy sygnał sms, każdy blondyn w jasnych dzinsach i czarnej bluzce przypomina mi ciebie. gdy cię widzę, serce mi staje, nie mogę złapać oddechu, nie wiem co robić. a kiedy już się odezwiesz robię to samo, śmieje się jak głupi do sera do telefonu lub monitora. szkoda, że prawie nigdy nie gadaliśmy fejs tu fejs. szkoda, że połowę miłych rzeczy mówisz mi gdy jesteś pijany. szkoda, że nie obchodzi cię to co do ciebie czuję. szkoda, że czasami mnie olewasz, nie wiedząc z jakiej okazji. szkoda, że czuję się jak taka zabawka, która zawsze będzie na twoje zawołanie. bo tak będzie, dopóki nie powiesz mi wprost : do widzenia.
na pewno wiesz o tym wszystkim, no ale o połowie przynajmniej... nie ma godziny abym o tobie nie pomyślała, nie ma dnia, żebym się łudziła że cię spotkam.. jest mi tak cholernie ciężko i okropnie tęsknie, choć sama nie wiem za czym, bo nigdy nie dałeś mi do tego powodów. i właśnie wyrzuciłam wszystko co do ciebie mam, no może oprócz najważniejszego, że jestem cholernie beznadziejnie w tobie zakochana, i nawet nie wiem dlaczego...
tak kurwa cholernie chciałabym, żebyś to wiedział...
na pewno wiesz o tym wszystkim, no ale o połowie przynajmniej... nie ma godziny abym o tobie nie pomyślała, nie ma dnia, żebym się łudziła że cię spotkam.. jest mi tak cholernie ciężko i okropnie tęsknie, choć sama nie wiem za czym, bo nigdy nie dałeś mi do tego powodów. i właśnie wyrzuciłam wszystko co do ciebie mam, no może oprócz najważniejszego, że jestem cholernie beznadziejnie w tobie zakochana, i nawet nie wiem dlaczego...
tak kurwa cholernie chciałabym, żebyś to wiedział...
środa, 4 maja 2011
2
nie było mnie trochę. pozmieniało się. miłość bez przyszłości jest miłością bez przyszłości, jest niczym, jest umierającą cząstką mnie. miłość tęskniąca już nie jest miłością, jest nienawiścią, jest pomieszaniem nienawiści i bezradności jak i żałości w co się pakuję ta osoba.. przyjaźń - ta na dokończeniu wypomina mi wszystko, ta rozpoczynająca się jest ze mną i dodaje mi wiary w siebie. dziękuję. poza tym? w szkole nic nowego. pewne 'idealne' osoby które za mną nie przepadają chcą mi zniszczyć wiarę, samoocenę i reputacje. nie dam się. wytrzymam jeszcze miesiąc z hakiem, powiem wam do widzenia - środkowym palcem! jestem pokłócona z mamą. dowiedziałam się że jestem fałszywa.. fajnie się dowiedzieć o.O nic nigdy nie powiedziałam złego, ani nic, no ale cóż. + chce mnie pozbawić wyśmienitych wakacji z panną co mi wszystko wypomina, w bułgarii, mamo pliiiiiiis, przecież nie będę tam pić i chodzić do dyskotek, ;)) zresztą nie ważne. na razie muszę ogarnąć syf w głowie i w ocenach, a potem reszta.. odezwę się jak to wszystko na spokojnie poogarniam. xoxo kam.
środa, 20 kwietnia 2011
entliczek pentliczek
wydaje mi się, że tracę coś zyskując. coś co mnie zgubi. przyjaźń, która nie przetrwa. kończy się piękna przyjaźń która trwała 4 lata. wiem, że zaczynam coś w stylu nowy akapit. tak - akapit. nie kartka, nie rozdział. zaczynam coś co nie przytrafiłoby się bez poprzednich akapitów,kartek, rozdziałów. nie wiem co z tego wyjdzie, ale wiem, że zakończy się fiaskiem. i ciekawe jest to, że brnę w to. porzucając kogoś, kto znaczy dla mnie dużo, jest moim prawdziwym przyjacielem, chodź nie mogę na niej zawsze polegać. wystarcza mi, że mnie wysłucha, pomoże pomóc, pocieszy, po prostu będzie. w tej przyjaźni zawsze byłam tą gorszą, zawsze to ona lśniła. mimo to kocham ją jak siostrę i strasznie mi przykro, że tak to się wszystko zaczyna kończyć. a co do miłości, która nigdy nie wyjdzie na jaw, nigdy nie zostanie skonsumowana... to dobrze, wszystko pięknie zmierza właśnie w takim kierunku. poza tym , cierpię na tęsknotę, która jest złym doradcą. podsunęła mi pomysł, aby na pisać do kogoś do którego nie powinnam potencjalnie pisać. ale napisałam i zostałam spławiona. ale nadal łudzę się, że może zaczniemy nową kartkę w tym nowym akapicie. i wtedy co z miłością która zmierza w żadnym kierunku, stoi między kumpelstwem a zaznajomieniem?! jeśli miałabym wybierać, to nie wiem. zresztą mam już jeden poważny dylemat, wybór szkoły. w jednej miłość bez przyszłości, w drugiej tęsknota z bolesnymi konsekwencjami. w oby dwóch świetne profile. w jednej przyjaźń, która się kończy, w drugiej nic, ziro, null. mam jeszcze jakieś maksymalnie 41 dni, na podjęcie najważniejszej decyzji - jak na ten moment - w życiu. od niej zależy moja przyszłość, moje 3 lata, moje ukształtowane wartości, moje zdrowie emocjonalnie i poziom edukacyjny. jak o tym pomyślę, zaczyna mi się okropnie kręcić w głowie, ściska mi żołądek.. to tak samo jak widzę pana od miłości która stoi i nie ma zamiaru ruszyć swojego wielkiego dupska we właściwą stronę. widocznie tak ma być, widocznie jestem skazana na wielkie pominięcie szczęśliwości. pewnie stoję na jakimś zadupiu, sama, bez przyjaciół, miłości i bez żadnej innej niezbędnej do funkcjonowania rzeczy (czy przyjaźń można nazwać rzeczą? przecież to nienamacalne, no ale trudno.) o mój fucking gooot! sama wprawiłam się w mega melancholijny stan. super! a miałam się świetnie bawić piekąc z moją amusand mutter ciasteczka.. idę w takim razie z moimi przyjaciółeczkami - słuchaweczkami pod kocyk, zdrzemnę się tylko na chwilkę, musi mi minąć stan 'kam jest smutna, kam ma łzy w oczach, ale kam jest za dziarska, żeby płakać.' ...emmmmmm, jasne, -,- odezwę się jutro lub jeszcze dziś.
Subskrybuj:
Posty (Atom)